MÓJ ŚWIAT

Podróże po świecie.

Kraj w którym kozy pasą się na drzewach, a ludzie chodzą w zbyt małych butach.

DSCF1073.JPG


            Maroko, to dziwny kraj gdzie kozy pasą się na drzewach, a ludzie chodzą w za małych butach. Kraj pełen kontrastów, nieznanej nam historii, kultury arabskiej, religii islamskiej i tradycji berberyjskiej. Zróżnicowany teren często nas zaskakuje, bo miejscami piękne góry Atlas prawie kąpią się we wzburzonych falach oceanu. Miejscowi ludzie w historycznych strojach bywają w Mc Donaldzie, a turyści piją marokańską, miętową herbatę w bulwarowych kafejkach. Do tego król Muhammad VI ma władzę absolutną, a jego żona i każda inna kobieta po ślubie nie zmienia nazwiska. Największym miastem jest słynna Casablanka, stolicą jest Rabat, ale tam nie byłam i chyba nigdy nie zawitam, bo ogólnie Maroko mnie nie wciągnęło w swój orientalny klimat.
            Jak zwykle krótka historia na wstępie. Na obecnych terenach Maroka żyły różne plemiona koczowniczych Berberów. Około IV wieku plemiona zostały jakby połączone i utworzono pierwsze państwo mauretańskie. O Maurach wiemy, że częściowo rozpanoszyli się na półwyspie iberyjskim i pozostawili tam po sobie przepiękne dzieła architektoniczne. Jak większość potęg i Maurowie z czasem upadli, a ich ziemie opanowali Rzymianie. Następnie Bizancjum i w końcu powrócili pod władanie dynastii arabskich i berberyjskich. W XVIII i XIX wieku tereny Maroka były koloniami Francji, Wielkiej Brytania i Niemiec, choć krótko. Całkowicie podległe Franci Maroko zostało w 1912 roku i stąd już wiadomo, że prawie wszyscy w kraju mówią po francusku, ale angielski też znają.
            Niepodległość Maroko odzyskało w 1956 roku. Potem jeszcze było zamieszanie zbrojne z Alergią, ale państwo w formie monarchii konstytucyjnej istnieje, rozwija się bardzo szybko dzięki fosforytom i ma się całkiem nieźle.
            Dzisiaj jeszcze dodam kilka informacji  niezbędnych dla turysty. Po pierwsze, prąd i wtyczki mają takie same jak u nas, więc nie trzeba żadnych redukcji. Walutę wymienia się najlepiej w hotelach i marokański Dirham MAD jest mniej więcej równy trzydziestu groszom polskim.  Po trzecie przestrzegam przed korzystaniem z telefonów komórkowych, bo opłaty są korbiaste. W zależności od operatora wahają się w granicach 10 zł za minutę, a smsy połowę.
            Wszędzie i zawsze płaci się bakszysz, więc od razu do wydatków doliczcie sobie jakieś 15, a nawet 20%, ale za to w miejscach gdzie nie ma cen na towarach, można i trzeba się mocno targować. Arabskie, czy islamskie targowanie wzięło się z historycznej tradycji, bo wierni dawno, dawno temu targowali się z prorokiem o ilość modlitw w ciągu dnia. Najpierw mieli modlić się 50 razy na dobę, a wytargowali tylko pięć. Cen jednak aż tak nisko nie spuszczają, ale 100% w dół, to norma.
            Jeszcze jedna i najważniejsza sprawa. Maroko jest krajem islamskim i żaden innowierca nie ma prawa wejść do meczetu. Nie ma co próbować, bo są pozamykane i niedostępne.

DSCF0710.JPG

W takich i bardziej ozdobnych butach chodzą rdzenni mieszkańcy Maroka.

DSCF0328.JPG

Chodzą także w normalnych, ale pięta wystaje.

DSCF0954.JPG

Zdarza się że kobiety są aż tak zawoalowane, ale rzadko. Zazwyczaj mają tylko chustkę na włosach.

Maroko

Kozy na pewno pasą się na drzewach arganowych, choć zdarzało się że tubylcy dla lepszego efektu przywiązywali je. Te wchodziły na czubek i zeskakiwały na ziemię.

maroko, młody król

Krajem rządzi król Muhammad VI wychwalany przez ludność, bo jest postępowym i dobrym władcą. Zdjęcie raczej przedstawia jego wizerunek z lat młodości. Zapewne było specjalnie wybrane, bo jest w każdym hotelu i urzędzie.

DSCF0363.JPG

Na banknotach również jest król w tym samym ujęciu.

Maroko

Meczety mniej więcej tak samo wyglądają.

 P1112700.JPG

Hotele bywają różne.

Maroko

Bardziej nowoczesne.

DSCF0845.JPG

Takie orientalne wnętrza na pewno nas zadziwiają.

DSCF0638.JPG

Ulica może być zaskakująca poza centrami dla turystów.